Reader?s Digest testuje uczciwość mieszkańców wielkich miast świata. Warszawa na dobrej 6.pozycji rankingu

Gdybyście siedzieli na ławce i zauważyli, że obok dzwoni „zgubiona“ komórka, odebralibyście? Jeśli tak, a obcy głos w słuchawce prosiłby Was o poświęcenie chwili w Waszym pękającym w szwach planie dnia, by zwrócić komórkę, co byście zrobili? Wyłączyli się? Zatrzymali telefon dla siebie? Czy też – zgodzilibyście się go oddać?

Właśnie tego chcieli się dowiedzieć redaktorzy miesięcznika Reader’s Digest. Najpopularniejszy magazyn na świecie skorzystał więc z rozległej sieci swoich redakcji, by przeprowadzić eksperyment. W największych miastach 32 krajów porzucono 960 komórek w ruchliwych miejscach.

W każdym kraju lokalni wysłannicy Reader’s Digest obserwowali z daleka, co się stanie. Dzwonili na pozostawiony telefon w nadziei, że ktoś odbierze, a później patrzyli, czy dana osoba:

(1) będzie chciała zwrócić komórkę właścicielowi,
(2) zadzwoni później na jeden z zaprogramowanych w aparacie numerów,
(3) zatrzyma telefon dla siebie. W końcu były to kuszące, nowiutkie aparaty z minutami do wykorzystania…
Ekipy policzyły wyniki, rozmawiały z wieloma uczestnikami testów i zebrały wnioski w sierpniowym numerze wszystkich wydań Reader’s Digest, który właśnie trafia do kiosków. Badanie nie miało charakteru naukowego, ale jego wyniki to fascynująca historia.
– Nasze odkrycia zaskoczyły nas i zaintrygowały – mówi Conrad Kiechel, wiceprezes ds. Międzynarodowych Wydań Reader’s Digest. – W niemal każdym mieście, w którym test był prowadzony, co najmniej połowa komórek została zwrócona. I choć ludzi na pewno kusiło, by zatrzymać sobie telefon, a zwrot oznaczał poświęcenie swojego czasu, średnio oddano 68% aparatów, czyli dwie trzecie z każdej trzydziestki „zgubionych“ w różnych zakątkach świata.

Najwięcej telefonów zostało zwróconych w najmniejszym testowanym mieście – stolicy Słowenii Lublanie, która ma ledwie 267 tysięcy mieszkańców. Z 30 telefonów przepadł tylko jeden. Od siostry zakonnej na przystanku do młodego kelnera (który zwrócił też naszemu reporterowi skórzaną kurtkę, którą ten zostawił – choć tego w teście nie planowaliśmy) mieszkańcy tego ślicznego jak z pocztówki miasta u stóp Alp okazali się niemal w 100 procentach uczynni.

Czy mieszkańcy wielkich metropolii – gdzie żyje się w większym stresie i tempie – też mogli okazać się podobnie uczciwi? Toronto (5,4 miliona mieszkańców) nie okazało się wiele gorsze od Lublany – 28 telefonów z 30 zostało zwróconych.
– Jeśli można komuś pomóc, to czemu nie? – powiedział Ryan Demchuk, 29-letni makler ubezpieczeniowy, zwracając telefon. – W tym mieście ludzie są wyjątkowo uczciwi. Zgubiłem portfel i odzyskałem go. Sam zwróciłem dwa portfele w ciągu jednego tygodnia.

Seul, w Korei Południowej, uplasował się na trzecim miejscu w rankingu, a za nim Sztokholm w Szwecji, którego mieszkańcy twierdzą, że właściwe postępowanie to dla nich część zwyczajnego dnia pracy. Lotta Mossige-Norheim, kontrolerka biletów na kolei, znalazła telefon na pełnej sklepów ulicy i oddała go.
– Zawsze dzwonię do ludzi, którzy zostawili komórkę w moim pociągu – mówi.

Na piątym miejscu ex aequo znalazły się Bombaj (Indie), Manila (Filipiny) oraz Nowy Jork, gdzie zwrócono po 24 telefony.
Warszawa razem z Helsinkami, Budapesztem, Pragą, Zagrzebiem i nowzelandzkim Auckland znalazła się na całkiem dobrej 6. pozycji, z 30 telefonów aż 23 trafiły na uczciwego znalazcę.
W wielu krajach sądzono, że młodzież zachowa się gorzej niż starsze pokolenie. Jednak test dowiódł, że młodzi są równie uczciwi jak starsi. W markecie spożywczym w mieście Meksyk, starsi państwo minęli „zgubiony” telefon, ale on zaraz zawrócił po aparat. Siwowłosa para nie odbierała, gdy nasz reporter dzwonił. Pojechali w dół schodami i ślad po nich zaginął…
Natomiast w nowojorskim Harlemie, Johnnie Sparrow, młodzieniec z warkoczykami, podniósł telefon z chodnika i umówił się na spotkanie z naszym reporterem na rogu ulicy wieczorem tego samego dnia. 16-latek przyszedł z paczką afroamerykańskich kolegów, dla których wyraźnie był autorytetem. Kiedy reporter wyjawił, że ich przywódca przeszedł pomyślnie próbę, Johnnie powiedział im:
– Zrobiłem, jak należało.
Kobiety były nieco bardziej skłonne do zwrócenia telefonów niż mężczyźni.
Najczęściej uczciwi znalazcy wyjaśniali, że oni też kiedyś coś zgubili i nie chcieli, żeby ktoś inny miał taką przykrość jak oni wtedy.
– Ukradziono mi trzy samochody, zginęło mi nawet pranie z piwnicy – opowiadała 51-letnia Kristiina Laakso, która oddała telefon w Helsinkach.

Dla wielu osób decydujące znaczenie miał wpływ rodziców.
– Rodzice uczyli mnie, by nie brać tego, co do mnie nie należy – tłumaczył Muhammad Faizal Bin Hassan, pracownik singapurskiego kompleksu handlowego.

Wielu dorosłych w towarzystwie dzieci, gdy zauważyło telefon, chciało im pokazać, jak w takiej sytuacji trzeba się zachować. 33-letni Mohammad Yusuf Mahmoud był z dwiema córkami w Hounslow w zachodnim Londynie, gdy odebrał telefon na zatłoczonej ulicy handlowej.
– Cieszę się, że moje dzieci mogły to zobaczyć. Mam nadzieję, że będzie to dla nich dobry przykład – powiedział.
Nie wszyscy jednak chcieli świecić przykładem. W Amsterdamie 10-letni na oko chłopiec błagał rodziców, by pozwolili mu zatrzymać komórkę znalezioną na Kalverstraat. Najpierw wahali się, ale kiedy malec dał mamie buziaka i uśmiechnął się przymilnie, ulegli mu.

Jak więc wypadła nasza planeta w teście na uczciwość? Wszędzie na świecie nasi redaktorzy szykując się do testu słyszeli, że mają marne widoki na odzyskanie telefonów.
– Wszędzie widać upadek obyczajów… – biadała Doreen, berlińska sprzedawczyni.
W Warszawie prorokowano, że jeśli jedna trzecia telefonów wróci, to naprawdę będzie cud. A jednak poza wyjątkami – takimi  jak chłopak rozglądający się za okazją w handlowym przejściu podziemnym czy paniami sprzedającymi buty na przenośnym stoisku, które szybko „rozbroiły“ i schowały zgrabny aparat – wszyscy próbowali zwrócić właścicielowi znaleziony aparat. Zwrócił go nawet wynędzniały bezdomny 30-latek na Poczcie Głównej.
Mieszkańcy Bangkoku, Mediolanu i Meksyku jak jeden mąż przewidywali, że z powodu ciężkiej sytuacji ekonomicznej ludzie raczej nie będą skłonni zwracać telefonów. A jednak w sumie oddano nam 654 telefony komórkowe, a więc aż 68 procent.

Reader’s Digest to najpopularniejszy magazyn na świecie, który co miesiąc trafia do niemal 80 milionów czytelników w ponad 60 krajach. Ukazuje się w 50 lokalnych wydaniach i 21 językach. Jest częścią działalności The Reader’s Digest Association, Inc., światowego wydawnictwa, które jest liderem marketingu bezpośredniego i wydawcą książek, zestawów muzycznych, kolekcji filmów wideo i publikacji w Internecie. Adres strony internetowej wydania amerykańskiego to: www.rd.com, adres polskiego oddziału to: www.digest.com.pl Strona wydawnictwa: www.rda.com

Authors

Related posts

Top